Rodzinna sesja w bajkowej Norwegii

Jest takie miejsce na ziemi, które za każdym razem wprawia mnie w zachwyt. Nieważne czy pojawiam się tam latem, jesienią czy zimą, nieważne czy góry są zasypane śniegiem, a ulice tak śliskie, że łatwo o złamanie nogi. Nawet kiedy deszcz pada cały dzień - norweski krajobraz ma w sobie magiczną moc.



Kilka lat temu spotkało mnie wielkie szczęście-poznałam wspaniałych i otwartych ludzi, którzy pokazali mi kawałek Norwegii. Podróżując po północnej części Europy poznałam wiele cudownych osób, między innymi dzięki couchsurfingowi. Różne opinie krążą na temat tej platformy - niektórzy uważają, że nie jest to zbyt bezpieczna forma podróżowania, że trafiają się różne osoby. Moim zdaniem to tylko wyjątki, które potwierdzają regułę. Oczywiście trzeba być czujnym i sprawdzić, czy profil jest wiarygodny, jakie komentarze zostawiają poprzednicy i czy osobowość hosta (osoby udostępniającej mieszkanie) pasuje do naszego charakteru.


Stavanger odwiedziłam już trzeci raz, przylatując z wizytą do Kaya, Idy i ich trzyletniej córeczki Iben. Piękna dziewczynka o blond włosach - początkowo nieśmiała, po chwili droczyła się z nami i traktowała jak część rodziny. Postanowiliśmy wykorzystać ostatnie ciepłe sierpniowe dni i wybrać się w podróż do miejsca oddalonego od Stavanger

o 65 kilometrów - około 1h 15 minut samochodem. Mowa o Sirevåg, miejscu w którym znajdują się ruiny poniemieckich bunkrów, gdzie trudna historia ukrywa się pod zielenią mchu i wszechobecną naturą.



Z wierzchołka Vedafjell rozciąga się niesamowity widok na góry i morze, surowy krajobraz tonie w zieleni i zapiera dech. Warto odwiedzić to miejsce przy okazji podróży do Stavanger - jest ono łatwo dostępne dla turystów i często odwiedzane przez norweskie rodziny. Przed wejściem na Vedafjell znajduje się bezpłatny parking, a sam spacer na górę jest niezwykle prosty i przyjemny.


Za każdym razem, kiedy jestem w Norge dowiaduję się czegoś nowego i za każdym razem zadziwia mnie podejście Norwegów do wychowania dzieci w zgodzie z naturą. Od małego zabierają swoje pociechy na wycieczki w góry, a już w wieku trzech lat dzieciaki skaczą i wspinają się po ogromnych kamieniach i drzewach. Iben, biegającej po terenie Sirevåg kilka razy zdarzyło się lekko upaść i zamiast płaczu, wstawała jak gdyby nigdy nic, mówiła, że wszystko ok i pędziła dalej odkrywać nowe przestrzenie! Cały spacer monitorował tata i uwielbiająca kąpiele goldenka - Pippi.



A Wam z czym się kojarzy Norwegia? Czy mieliście okazję korzystać z couchsurfingu? Jakie są Wasze wrażenia? Co myślicie o wychowaniu dzieci w zgodzie z naturą i norweskim podejściu do tego tematu?


Chętnie poczytam o Waszych historiach i poznam Wasz punkt widzenia! Napiszcie koniecznie o swoich ulubionych miejscach na północy Europy i sposobie podróżowania po tych pięknych zakątkach świata :)




98 wyświetlenia
  • Facebook
  • Instagram
  • Pinterest
© 2019 PATRYCJA WOJTAS - FOTOGRAFIA ŚLUBNA I RODZINNA LIFESTYLE.  ALL RIGHTS RESERVED.
WARSZAWA | KRAKÓW | POLSKA | pizmakstudio@gmail.com